Translate
sobota, 28 grudnia 2013
Sutasz
Jakiś czas temu zachciało mi się spróbować techniki wyrobu biżuterii zwanej soutache (lub po prostu sutasz). Zaczęłam tworzyć milion rzeczy na raz (swoim zwyczajem), a skończyłam tylko dwie: broszkę i wisiorek. To tylko skromne początki, ale każdy kiedyś zaczynał. Po sesji w lutym będę mieć trochę czasu, żeby znów pomęczyć koraliki i sznureczki :).
czwartek, 26 grudnia 2013
Czas męczenia portretów
Siema :D. Dawno mnie nie było, ale czas nadrobić trochę zaległości.
Około miesiąca przed świętami zaczęłam zbierać zapisy na malowanie portretów. Troszkę się tego nazbierało, ale mimo braku czasu i nadciągającej wielkimi krokami sesji - dałam radę.
Pastele/ołówek, formaty A3
Około miesiąca przed świętami zaczęłam zbierać zapisy na malowanie portretów. Troszkę się tego nazbierało, ale mimo braku czasu i nadciągającej wielkimi krokami sesji - dałam radę.
Pastele/ołówek, formaty A3
Z pierwszego z poniższych rysunków została niestety połowa. Można domyślić się powodów. ;)
Niestety w większości przypadków nie miałam czasu i okazji zrobić zdjęć porządnym aparatem, więc zamieszczam fotki cykane telefonem.
środa, 9 października 2013
Za krótkie te wakacje.
Siemanko :D.
Troszkę mnie tu nie było. Powiedzmy, że sesja letnia tak nadwyrężyła moją psychikę, że odechciało mi się rysować.. i całe lato miałam "wakacyjną przerwę artystyczną". No może nie do końca, bo wolne chwile poświęciłam na pozowanie do zdjęć oraz.. szycie. No niestety, nie uchroniłam się przed rodzinną tradycją krawiecką (a może to coś związanego z genami :P) i jak babcia, jej siostra, moja mama i ciocia zaczęłam szyć. Może to wina tego, że całe życie obserwowałam babcie i mamę przy maszynie? Na szycie jest ostatnio moda, ale ja już od "bajtla" szyłam ubranka dla lalek, maskotki itd. Zawsze chciałam szyć dla siebie takie ciuchy, jakie mi się podobają. Zaczęłam od przeróbek. A potem było już z górki.
Szycie to straszna choroba. Jak już raz coś uszyjesz (a co dopiero, kiedy wyjdzie i podoba się innym!), to nie umiesz przestać. No straszna choroba... STRASZNA. :D
Ciągle się uczę, więc na razie nie sądzę, że jest się czym chwalić. Może za jakiś czas zrobię zdjęcia i pokażę, co potrafię.
Na razie wracam do rysowania i grafiki. Rok akademicki rozpoczął się już prawie 2 tyg. temu, więc najwyższa pora się trochę rozkręcić. A może i na szycie znajdę czas.
Niedługo nowości, mam nadzieję...
Troszkę mnie tu nie było. Powiedzmy, że sesja letnia tak nadwyrężyła moją psychikę, że odechciało mi się rysować.. i całe lato miałam "wakacyjną przerwę artystyczną". No może nie do końca, bo wolne chwile poświęciłam na pozowanie do zdjęć oraz.. szycie. No niestety, nie uchroniłam się przed rodzinną tradycją krawiecką (a może to coś związanego z genami :P) i jak babcia, jej siostra, moja mama i ciocia zaczęłam szyć. Może to wina tego, że całe życie obserwowałam babcie i mamę przy maszynie? Na szycie jest ostatnio moda, ale ja już od "bajtla" szyłam ubranka dla lalek, maskotki itd. Zawsze chciałam szyć dla siebie takie ciuchy, jakie mi się podobają. Zaczęłam od przeróbek. A potem było już z górki.
Szycie to straszna choroba. Jak już raz coś uszyjesz (a co dopiero, kiedy wyjdzie i podoba się innym!), to nie umiesz przestać. No straszna choroba... STRASZNA. :D
Ciągle się uczę, więc na razie nie sądzę, że jest się czym chwalić. Może za jakiś czas zrobię zdjęcia i pokażę, co potrafię.
Na razie wracam do rysowania i grafiki. Rok akademicki rozpoczął się już prawie 2 tyg. temu, więc najwyższa pora się trochę rozkręcić. A może i na szycie znajdę czas.
Niedługo nowości, mam nadzieję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





